podaruj prezent
Legendy Kazimierza Dolnego

Legendy Kazimierza Dolnego

Pozostałe aktualności:

10-11-16 Po remoncie 12-11-16 Narty 09-01-17 Walentynki 22-12-16 Zima 01-01-17 Ferie 16-01-17 Wielkanoc w Spichlerzu pod Żurawiem 31-01-17 Weekendowe atrakcje 4 - 5 lutego 01-02-17 I Turniej Trzech Stoków “Krainy Lessowych Wąwozów” w dniach 6 - 10 lutego 23-02-17 Tłusty czwartek w Spichlerzu pod Żurawiem 06-03-17 Majowy koncert Moriah Woods w Spichlerzu pod Żurawiem 03-04-17 Spichlerz pod Żurawiem to idealne miejsce dla grup i wycieczek 05-04-17 Nowa restauracja "Sielanka" w Spichlerzu pod Żurawiem 08-04-17 Wiosenna karta dań 28-04-17 Artystyczna majówka w Kazimierzu Dolnym 01-07-17 51 Ogólnopolski Festiwal Kapel Ludowych 05-07-17 Wydarzenie bez spinki już w ten weekend - Kazimiernikejszyn 04-07-17 Wakacyjny Konkurs na FB wygraj pobyt w Spichlerzu 13-08-17 Festiwal Dwa Brzegi sierpień 2017 10-09-17 Zabawa Andrzejkowa już w listopadzie 01-10-17 Spędź wyjątkowy czas Bożego Narodzenia w Spichlerzu 01-10-17 Kazimierz Jesienią - idealny pomysł na pobyt we dwoje 06-11-17 Gęsina na świętego Marcina 09-11-17 Grudniowy jarmark Kazimierski 19-11-17 Wernisaż Ślubny 15-01-18 Jak zaplanować zimowy pobyt w Kazimierzu 02-03-18 Rodzinne odkrywanie Kazimierza wiosną 08-03-18 Marzec w Muzeum Nadwiślańskim 18-03-18 Kazimierz Dolny dla zakochanych 25-03-18 Atmosferę Spichlerza tworzą ludzie 18-04-18 Muzeum Nadwiślańskie - warto zobaczyć 19-04-18 Historia Werniksa - legenda 17-05-18 Dlaczego warto podarować mamie pobyt w Kazimierzu? 28-05-18 Vademecum dobrze zorganizowanego szkolenia 28-05-18 Jak zintegrować pracowników? 15-06-18 Wakacje w Kazimierzu 26-06-18 Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu 22-07-18 Kino, które łączy 09-08-18 5 pytań do: Rozmowa z Dorotą Szczuką 11-08-18 Odwiedź Kazimierz jesienią! 18-08-18 Pardes Festival - spotkania z kulturą żydowską 22-08-18 Mobilny przewodnik po Kazimierzu Dolnym 23-08-18 Zorganizuj urodziny w restauracji! 29-08-18 Wesele w Spichlerzu pod Żurawiem 11-09-18 Spacer śladami Kuncewiczów 11-09-18 Święto Jesieni w Kazimierzu Dolnym 12-09-18 5 pytań do Zbigniewa Zamielskiego 01-12-18 Odkryj zimowy Kazimierz! 11-12-18 XII. Kazimierski Jarmark Świąteczny 28-12-18 Festiwal Now Art! w Kazimierzu Dolnym 21-05-19 Święto Wina w Janowcu

Wielu z turystów odwiedzających Kazimierz Dolny zachwyca się jego tajemniczą aurą. Często mówi się też, że tutaj czas zatrzymał się w miejscu. Kazimierz Dolny to miasteczko o długiej i fascynującej historii, a jej ważną częścią są legendy, które możemy usłyszeć od mieszkańców. 

"Kazimierz Wielki u Esterki" W. ŁuszczkiewiczNiektórzy przekonują, że to prawdziwa historia, inni zaś, że to tylko romantyczna legenda. Według dawnych opowieści król Kazimierz Wielki przed wiekami zakochał się w pięknej Żydówce Esterce, prawdopodobnie mieszkańce Kazimierza Dolnego. Niektórzy twierdzą, że tak naprawdę pochodziła ona z Opoczna na Kielecczyźnie. Jednak Kazimierscy Żydzi gorliwie przekonywali, że Estera była córką tutejszego biednego krawca Rafaela. Kazimierz zabierał Esterę na kazimierski Zamek, a nawet zbudował dla niej inny, w Bochotnicy. Esterka słynęła z urody i inteligencji. Urodziła Kazimierzowi Wielkiemu dwóch synów, a ich romans był opisywany przez samego Jana Długosza. Na dowód swego uczucia Kazimierz Wielki polecił swoim architektom wybudować na ul. Lubelskiej piękną synagogę, aby Estera i jej współwyznawcy mieli gdzie się modlić. Podobno przez wieki wisiał w niej złoty parochet, który ręcznie haftowała sama Estera. Przez mieszkańców Żydowskich nazywana była królową. Obraz autorstwa Władysława Łuszczkiewicza przedstawia Kazimierza Wielkiego i Esterkę. 

Przechadzając się po Kazimierzu Dolnym, często można zobaczyć na straganach, jak i w sklepikach pewien bardzo charakterystyczny wypiek, drożdżowy kogut. A jest on związany z chyba najstarszą kazimierską legendą, o kogucie i diable. Przed wiekami mieszkańcy Kazimierza Dolnego odprawiali na jego skraju pradawne, pogańskie rytuały i palili ogniska. Zwróciło to uwagę diabła, który zafascynowany tym widowiskiem postanowił zostać tutaj na dłużej, za lokum wybierając sobie lessowy wąwóz. Kazimierz rozrastał się, co diabła niezmiernie cieszyło, gdyż tym samym miał coraz więcej duszyczek do kuszenia. Z czasem ku jego trwodze powstały tu kościoły i klasztor, koło wspomnianego wąwozu, dlatego postanowił zamieszkać w fosie zamku. Diabeł żywił się głównie kogutami, a najbardziej lubił czarne z okazałymi, czerwonymi grzebieniami. Gdy diabeł schwytał niemal wszystkie, został mu ostatni kogut, bardzo stary i mądry. Aby uciec przed diabłem, schował się w kryjówce. Tutejsi zakonnicy postanowili pospieszyć kogutowi z pomocą i poświęcili kryjówke i jej okolicę. Gdy diabeł dotarł na miejsce, przeraził się tajemniczej mocy i uciekł z Kazimierza już na zawsze. Ocalony, ostatni kogut, od tej pory dumnie spacerował po Kazimierzu. Na pamiątkę tej historii zaczęto wypiekać drożdżowe koguty. 

Charakterystycznym punktem na Rynku, a dokładniej przy drodze prowadzącej do Kościoła Farnego, jest pomnik psa Werniksa, nazywanego też Kwadratem. Był to szef kazimierskich psów, których niegdyś było bardzo wiele w Kazimierzu. Według różnych opowieści Kwadrat był mieszkańcem Janowca i codziennie przypływał promem do Kazimierza, by wyprosić smakowite kąski od turystów i artystów na Rynku. Mieszkańcy Kazimierza bardzo go polubili i regularnie dokarmiali. Lato spędzał na Rynku, zaś zimę na wsi pod Janowcem, ale pewnego razu zaginął. Okoliczny malarz postanowił uczcić jego pamięć pomnikiem. Zwrócił się o pomoc do znajomego rzeźbiarza, któremu pozował Werniks, pies wspomnianego malarza. Pomnik został wykonany z brązu, a jego autorem jest Bogdan Markowski. Podobno pogłaskanie Werniksa vel. Kwadrata po nosku gwarantuje kolejne wizyty w Kazimierzu, a nieco niżej zapewnia długie i szczęśliwe pożycie małżeńskie.

 

Kazimierz Dolny niegdyś w dużej mierze zamieszkany był przez społeczność żydowską, co wywarło duży wpływ na tutejszą kulturę. Kolejna legenda jest związana bezpośrednio z tym wątkiem. Pewien żydowski młodzieniec z Kazimierza miał sporo problemów i trudności w życiu. Postanowił udać się po radę do słynnego cadyka z Lublina. Cadykowie byli uznawani za swojego rodzaju wyrocznie i mędrców. Gdy doszło do spotkania, Jasnowidzący powiedział jedynie, że młodzieniec powinien jak najszybciej wrócić do rodziny, ponieważ zobaczył w wizji jego rychłą śmierć. Podczas powrotu chłopiec zatrzymał się w gospodzie, w której akurat przesiadywali chasydzi. Zapytali go o powód jego rozpaczy. W odpowiedzi obiecali mu gorliwą modlitwę za jego zdrowie i koniec problemów. Za każdym razem wznosząc kielichy wołali: “Lachaim”, czyli “Na życie!”. Młody Żyd słuchał jak urzeczony ich melodyjnych modlitw, patrzył na radosne tańce i niemal zupełnie zapomniał o swoich problemach. Kolejne toasty wznoszone za jego zdrowie sprawiły, że poczuł w sobie energię, jakiej od dawna nie miał. Nazajutrz w znacznie lepszym nastrój udał się z nowymi kompanami znowu do Lublina do Jasnowidzącego.A kiedy tejn ujrzał go uzdrowionego i dowiedział się o wydarzeniach w gospodzie, uznał, że dziesięciu chasydów może osiągnąć znacznie więcej niż najbardziej uduchowiony cadyk. Optymizm chasydów i ich szczere życzenia w intencji nieszczęśnika sprawiły, że jego życie zostało mu powtórnie podarowane. Wielce prawdopodobne, że historia ta miała miejsce naprawdę. “Widzący” w latach 1745-1815 mieszkał w Lublinie, był cadykiem i nazywał się Jakov Icchak Horowic. Stawiał kabałę i czynił rozliczne cuda. On założył ruch chasydzki, który pojmował modlitwę jako entuzjastyczny i radosny kontakt z Bogiem. 

Nasz hotel mieści się w odrestaurowanym dawnym spichlerzu, jednym z kilku na ul. Puławskiej. Są to bardzo charakterystyczne obiekty, które niegdyś odgrywały ważną rolę w  handlu i żegludze śródlądowej po Wiśle. Podobno w jednym z nich straszyły kiedyś duchy, które spotkał stróżujący tam mężczyzna. Pewnej nocy usłyszał on dziwne odgłosy. Pomyślał, że to złodzieje ograbiają spichlerz. Nagle poczuł, że ktoś łapie go za kołnierz z dużą siłą. Przerażony stróż krzyknął, że on tylko pilnuje cukru i próbował uwolnić się od trzymającej go ręki, ale chwytał tylko powietrze. W pewnej chwili tubalny głos oznajmił: “Wszystko należy do nas!!!” i rozkazał stróżowi iść precz. Przerażony mężczyzna wybiegł na zewnątrz. W tej samej chwili we wnętrzu spichlerza, podobnie jak poprzedniej nocy, duchy zaczęły swoje głośne harce. Jeszcze tego samego dnia stróż odszedł z pracy i nigdy już nie chciał tam powrócić.

 


Ciekawe legendy związane są również z pobliskimi miejscowościami, na przykład ze znajdującym się po drugiej stronie Wisły Janowcem. Janowiec przede wszystkim słynie z jedynego w Polsce renesansowego zamku w charakterystyczne paski. Janowiec założył w I połowie XVI wieku Piotr Firlej-starosta lubelski i kazimierski, który wybudował tu wspaniały, potężny zamek. Zamek jest ogromny, w czasach świetności miał 7 wielkich sal i 98 pokoi, a a wielkością dorównywał Wawelowi. Podobno nocą po ruinach zamku snuje się Duch Czarnej Damy, pięknej dziewczyny ubranej w czarną balową suknię. W drugiej połowie XVIII wieku zamkiem władali Lubomirscy. Ich córka Helena zakochała się w jednym z podwładnych, czym naraziła się na gniew rodziców. Za karę została zamknięta w jednej z komnat. Uczucia dziewczyny były na silne, że odseparowanie w niczym nie pomogło. Przez kolejnych pół roku powtarzała, że z miłości swojej nigdy nie zrezygnuje. Gdy zorientowała się, że jej rodzice pozostają nieugięci, rzuciła się z okna komnaty na dziedziniec. Od tamtej pory duch nieszczęśliwej Heleny nawiedza ruiny Zamku. 

Nieszczęśliwą historią miłosną naznaczony jest również Park Czartoryskich w Puławach. Tam z kolei pojawia się również tajemnicza postać kobieca, nazywana Białą Damą. Podobno zjawia się nagle w oddali, między drzewami i bardzo powoli zmierza w kierunku mostku wiodącego do Domku Greckiego. Widzieli ją zarówno mieszkańcy Puław, jak i zwiedzający.  Według niektórych doniesień widziano ją jeszcze przed pierwszą wojną światową, a jej pojawienie podobno zapowiadało zawsze coś strasznego. Według znawców historii rodu Czartoryskich Cecylia Beydale, która zmarła w 1851 roku. Jako dziewczynka była jedną z pensjonarek i wychowanek Izabeli Czartoryskiej. Miała wielki talent muzyczny i słabość do syna Izabeli, Konstantego. Ten jednak ożenił się z Anielą Radziwiłłówną. Małżeńskie szczęście nie potrwało długo, gdyż Aniela zmarła bardzo młodo. Czartoryski powrócił do posiadłości rodziców, chcąc zaleczyć rany po stracie ukochanej. Cecylia postanowiła go pocieszyć i stopniowo zbliżyli się do siebie. Konstanty pokochał Cecylię i oświadczył się. Do ślubu jednak nie doszło, ze względu na wielką tajemnicę Izabeli Czartoryskiej. Cecylia była jej nieślubną córką, owocem romansu z Kazimierzem Rzewuskim. Mąż Izabeli, Adam Czartoryski, nie chciał zaopiekować się nieślubną córką Izabeli. Chcąc ukryć ten fakt, Izabela wyjechała do Francji, gdzie urodziła Cecylię. Do Puław sprowadzono ją dopiero po kilku latach, lecz nikt nie miał pojęcia, że jest córką księżnej Czartoryskiej. Wiadomość ta była tragedią dla zakochanych. Cecylia popadła w rozpacz i chorobę psychiczną, zaś Konstanty szybko wyjechał. Dziewczyna do końca życia pozostała wierna swej miłości i nigdy nie wyszła za mąż. Jej ciało spoczęło wśród rodzinnych grobów Czartoryskich w Sieniawie. Podobno jej duch powraca do miejsca, w którym zakwitła jej wielka miłość. 

Inna legenda związana jest z zamkiem w Bochotnicy, położonym niedaleko Kazimierza Dolnego. Został on zbudowany przez Kazimierza Wielkiego dla ukochanej Esterki. W 1399 r. Klemens z Kurowa odkupił od Firlejów bochotnicki zamek, a jego potomkowie rozbudowali go, wystawiając drugi dom mieszkalny z kamienia i cegły. W końcu XV w. zamek znalazł się w ręku Anny Zbąskiej, która wraz z grupą straceńców i niespokojnych duchów założyła w jego murach zbójeckie gniazdo, napadając i rabując okoliczne dwory, mieszkańców i kupieckie karawany. Anna Zbąska była postrachem wszystkich mieszkańców, których regularnie okradała z majątku. Swoje łupy przechowywała w zamku i pobliskiej jaskini. Za swe zbrodnie podobno poniosła okrutną karę. Jedni mówią, że sąd skazał ją na łamanie kołem, inni, że została porwana przez złe moce, by pilnować jako demon skradzionych kosztowności. Król Zygmunt Stary przekazał zamek w Bochotnicy rodzinie Samborskich. Sto lat później w niejasnych okolicznościach jego właściciele opuścili swą rezydencję i od tego czasu nikt tam już nie zamieszkał. Plotki  głoszą, że jest to sprawka ducha Anny Zbąskiej, który wystraszył wszystkich z zamku, by nie przeszkadzali w liczeniu zdobyczy. Podobno wciąż pojawia się w okolicy.


Mamy nadzieję, że przytoczone legendy będą inspiracją do wędrówek po Kazimierzu i zgłębianie jego tajemnic. Gwarantujemy, że będzie to fascynująca przygoda.

 

 

 

 

newsletter

Czekają na ciebie najnowsze
promocje i wydarzenia!

Ta strona używa COOKIES.

Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej w Polityce prywatności.

OK, zamknij